sobota, 28 maja 2016

Od Andrew CD Amandy - Coś się kończy, coś się zaczyna

Będąc w stajni zauważyłem, że jakiś typek wywalił blondynkę z bagażami i koniem. Następnie dużo kurzu i tyle go było. Świeża krew w stadninie. Jako, że mi się nudziło i zbytnio nie miałem nic do roboty, pomyślałem że można by się trochę zapoznać. Podchodząc bliżej rozpoznałem w jej koniu achał-tekina.
- Może ci pomogę?- spytałem, a blondi, trochę chyba wystraszona, odwróciła się w moją stronę.
Całkiem ładna, nie powiem. Zanim zdążyła coś powiedzieć, wziąłem jej walizki i powiedziałem, żeby wpuściła konia na padok, a potem pokazała gdzie ma pokój. Gdy weszliśmy, postawiłem jej walizki w pokoju. Następnie poszliśmy do stajni. Stanęliśmy przy płocie, a jej koń do nas podszedł. Wzrokiem szukałem Drake’a. Jak zwykle, stał na uboczu. Latte zaś zaczepiała co nieco inne konie.
- Nie przedstawiłem się- przerwałem nagle- Andrew- wyciągnąłem w jej stronę rękę.
- Amanda- uścisnęła ją.
- Chyba twój ojciec nie zbyt będzie za tobą tęsknił- uśmiechnąłem się sarkastycznie.

<Amanda?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz